Właściciel przestał być wąskim gardłem onboardingu
Problem: podpisanie nowego klienta to były dwa, trzy tygodnie zbierania danych, weryfikowania firmy i pisania briefów od zera. Właściciel utykał na powitalnym ping-pongu, zamiast dowozić robotę. Co zrobiliśmy: nowy klient zostawia kontakt, dostaje potwierdzenie w dwie minuty i sam wypełnia brief, a system w tle sprawdza firmę i przygotowuje gotową notatkę do decyzji. Efekt: od uruchomienia w kwietniu 2026 żadne zapytanie nie zginęło, a właściciel poniedziałek zaczyna od czytania gotowych kart w systemie, nie od pisania maili powitalnych.